poniedziałek, 7 lipca 2014

Henna Khadi ciemny brąz + 1/2 czarnej

Wszem i wobec ogłaszam, że jest to moje ostatnie farbowanie henną. ;) Na tę decyzję złożyło się wiele czynników, ale przeważyło niezadowalające krycie siwych włosów i w związku z tym cena.

Plusy
+ poprawa ogólnej kondycji włosów, tzn. nieziemski blask i brak wzmożonego wypadania po farbowaniu
+ piękne kolory; każdy mi się podobał, zarówno czyste (jasny brąz, ciemny brąz) jak i mieszane (ciemny brąz z czarnym)
+ pogrubienie włosów
+ zniszczone końce po farbowaniu nie były aż tak widoczne
+ jednolite krycie włosów naturalnych i tych po chemicznym farbowaniu

Minusy
- upierdliwe nakładanie, brak poślizgu, toporna konsystencja
- przesuszenie
- kolor wypłukuje się całkowicie po dwóch tygodniach
- siwe włosy zostają pofarbowane na miedziany kolor
- po trzech myciach siwe włosy znowu są siwe

Gdybym nie miała siwych włosów to zapuszczałabym swoje naturalne i trzymała się z dala od farb. Niestety jestem na nie skazana, bo źle się czuję, kiedy białe włosy przebijają spod mojej ciemnej czupryny (jestem brunetką). Od farby oczekuję pokrycia siwych włosów i utrzymania ich w ryzach przynajmniej przez parę tygodni. Henna nie potrafi mi tego dać, więc to ją dyskwalifikuje i dlatego już nigdy po nią nie sięgnę, mimo zbawiennego działania na ogólną kondycję włosów. 

Pozostaje mi szukanie idealnej farby chemicznej. :) Chociażby takiej, która czyniłaby moim włosom jak najmniej szkód. 


Po lewej w cieniu, po prawej w słońcu i bardzo spuszone, bo akurat wiatr wkroczył do akcji. Miałam dzisiaj nowego fotografa i nie chciałam wystawiać na próbę jego cierpliwości, więc zdjęcia są jakie są. Kolor bardzo mi się podoba, jest ciemny jak chyba nigdy dotąd. :D

piątek, 4 lipca 2014

Maska ruska bania jajeczno-śmietanowa

Do tej pory dziwiłam się kiedy czytałam recenzję, a tam "maska nie działa! nic nie robi z moimi włosami". Jak maska może nie zadziałać? Ani na plus ani na minus? Dziwiłam się aż sama nie trafiłam na taką maseczkę... :)


Cena i wydajność
13,90zł w promocji za 400ml. Wystarczyła mi na 5 aplikacji i jak na mnie jest to standardowa ilość.

Opakowanie
Plastikowany słoiczek wygląda jak domowe konfitury i na tym kończą się jego zalety. Wydobywanie z niego maski nie należy do łatwych ani przyjemnych czynności. Pod koniec opakowania trzeba posiłkować się dużą łyżką stołową, żeby wydobyć resztki. Zapomniałam zrobić zdjęcia całego produktu, więc muszę umieścić takie z internetu, żebyście zobaczyły o czym mówię - przez bardzo wąski wylot słoika nie przeciśnie się nawet drobna rączka.

Źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=59499

Swoją drogą produkt na zdjęciu prezentuje się gigantycznie, a w rzeczywistości jest to bardzo małe opakowanie. 

Działanie
Jeśli maska nic nie robiła pozostało mi ją tuningować, a było to moje pierwsze tuningowanie kosmetyku. Dodałam do niej dwie łyżki mąki ziemniaczanej, trochę odżywki Planeta Organica z olejem z rokitnika i dwie kropelki żelu 1% kwasu hialuronowego. 



Uzyskałam efekt super nawilżonych i gładkich włosów. Myślę, że dużą zasługę miała w tym odżywka Planeta Organica, którą mogę śmiało porównać do naszego polskiego Seboradinu regenerującego. :) Jest obłędna i niebawem coś o niej naskrobię, ponieważ wczoraj ją wykończyłam.

Na pewno nie kupię ponownie tej maseczki. Ani innych jej rodzajów. Jeśli chodzi o przepisy babci Agafii to pozostanę przy maseczkach w szerokich słoiczkach o regularnych kształtach (drożdżowa, jajeczna).

Miałyście do czynienia z ruską banią? :)

Skład: woda pitna, środki powierzchniowo czynne, alkohol tluszczowy, emulgator, kwas cytrynowy, kompozycja zapachowa, kathon, aktywne składniki: żółtko jajka, śmietana.

czwartek, 3 lipca 2014

Aktualizacja włosów: czerwiec

Samodzielnie podcięłam włosy o 3cm i muszę powiedzieć, że efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Rozdzieliłam włosy na pół, przerzuciłam do przodu i dwie części związałam pod brodą w kucyka. Wystarczyło prosto ciachnąć i cieszyć się fryzurą w kształcie delikatnego U. :) 

Wypadanie na ten miesiąc mieści się w normie. Nie narzekam, bo dostrzegam sporo baby hair na przedziałku. Jedyne co rzuca się w oczy to odrost po farbowaniu Liese i nowe siwe włosy - mój tata szybko osiwiał, myślę, że i mnie to czeka, nie wiem co robić. ;<



Minęły dwa miesiące od ostatniego farbowania i niestety ten okropny Casting nadal przebija się przez wszystkie henny i farby. Pozostaje mi cierpliwie czekać aż będę mogła ciachnąć wszystkie włosy, które zdewastował. Poza tym muszę zmienić zdanie i powiedzieć, że Liese jednak nie chwyta poprzednio użytych farb. Z początku daje jednolity efekt, ale wraz z wypłukiwaniem się koloru stara farba zaczyna przebijać - w moim przypadku po dwóch miesiącach. Z jednej strony kusi mnie wypróbowanie innego koloru, z drugiej mam już na oku głęboki brąz z Syossa, który podpatrzyłam na blogu Anwen. :)

Czy któraś z Was miała do czynienia z farbami Syossa?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...